Witaj Gościu ( Zaloguj / Log in | Rejestruj / Register ) · Dotuj Tracker · EmailBox
![]() |
Witamy serdecznie i zapraszamy na torrentinvite.org. Jak każdy w społeczności musisz zarejestrować się w celu uzyskania dostepu, ale nie martw się jest to prosty proces, który wymaga minimum informacji. Skorzystaj z niego natychmiast Zarejestruj się
Uwaga! Maile z aktywacją zazwyczaj nie dochodzą na wp, onet, interia, yahoo. Polecamy Gmail.com Zanim cokolwiek napiszesz na forum zapoznaj się z Regulaminem, forum Wiadomości oraz zasadami działów "Zaproszenia". Jest to Twój bezwarunkowy obowiązek, jeśli chcesz należeć do naszej społeczności. Dzięki rejestracji dodatkowo uzyskasz:
|
Zapomniałem hasła |
Chcesz mieć kota?, ... sprawdź urządzenia kanalizacyjne xD |
Feb 7 2010, 09:29 AM
Post
#1
|
|
|
|
Tekst znalazłam na jednym z forów warezowych i od razu wiedziałam, ze muszę się nim z Wami podzielić, bo nawyki p2p stały sie juz u mnie odruchami bezwarunkowymi :-D. Po przeczytaniu śmiałam się do rozpuku, pośmiejcie się i wy i wyciągnijcie wnioski (Panowie - szczególnie :-D ) Tekst nie zmieniany i nie poprawiany:
"Posiadam Potrzeba kota. Posiadam. Wróć. Moja żona posiada kota, rasy kotka, rasy czarnej, rasy ze schroniska, rasy małe kocie. Guzik by mnie to obchodziło gdyby nie fakt, że jest małe, że chodzi to to bez przerwy za mną i trzeszczy - a to na ręce, a to żreć, a to trzeszczy dla samego trzeszczenia zupełnie jak jej pani. Generalnie pogłaskać mogę, kopnąć jakąś rzecz która leży na ziemi żeby kot za nią biegał też, niech chowa się zdrowo do czasu aż raz zapomnę zamknąć terrarium i zajmie się nim mój wąż, reszta to nie mój problem. Ale do czasu. Staje się to moim problemem gdy moja współmałżonka udaje się w celach służbowych gdzieś tam na ileś tam. I spada na mnie karmienie wyprowadzanie i sprzątanie po tym całym tałatajstwie. Jako, że to zawsze lekko olewam i robię wszystko w ostatni dzień przed powrotem małżonki - nie nastręcza mi to wiele problemów. Kot jest od niedawna i od niedawna jest nowy zwyczaj - nie zamykania łazienki, gdyż w niej znajduje się urządzenie zwane potocznie kuwetą, do którego kot robi to samo co ją w toalecie, czyli wchodzi i może spokojnie pomyśleć. Mnie jednak uczono całe życie zamykać te cholerne drzwi do łazienki za sobą, więc stale żona mi trzeszczała, że kot tam nie może wejść. JA jestem stary i się nie nauczę, poza tym mieszkam tu dłużej niż ten kot, sam dom stawiałem, moje drzwi, mój kibel, wypier..dalać więc. I postawiłem na swoim. Od jakiegoś czasu kot chodzi do toalety razem ze mną. Jak nie ma małżonki to musi zazwyczaj czyhać na mnie albo miauczeć co by przypomnieć, że trzeba mu łazienkę otworzyć, bo jak jest żona to ona ma już w biosie zaprogramowane - ja wychodzę i zamykam, ona idzie i otwiera, żeby kot mógł wejść - taka technologia po prostu. Czasem kot skacze na klamkę ale ma jeszcze zbyt małą wyporność i zwisa na niej bezradnie. Jednak jak moja żona będzie nadal go tak karmić - to w szybkim tempie będzie za każdym razem klamkę upier..dalał - a wtedy wiadomo - wąż. Dobrze więc- uporządkuję - żona - delegacja, ja praca - wracam, wchodzę do domu, kot przy drzwiach do łazienki skwierczy, bo jak wychodziłem to zamknąłem za sobą. Ok, kotku mnie się też chce. Idziemy razem - ja toaletka, okienko uchylam, papierosik (bo żona będzie za trzy dni - więc spokojnie wywietrzę) kotek swoje, ja przez okienko spoglądam, jest cudnie. Kotek wskakuje na kaloryfer na parapecik i patrzymy razem przez okno. No cudnie. Kot skończył dawno, ja teraz, pet do muszli, spuszczam wodę, a ten mały [a niech to prosiaczek] jak nie śmignie i sru za tym petem z tego parapetu i do kibla. Zakręciło nim dwa razy i kota nie ma. Nawet nie zdążył miauknąć. No ja pie...ę. Nie ni ch..a to niemożliwe jest. Przecież nawet taki mały kot jest ku..a za duży - żeby przejść tym syfonem. Ale słyszę tylko Pi..zdut - oż ku..a no to nie mogło mi się zdawać - coś ciężkiego poszło w pion. Ku..a wszyscy święci w trójcy jedyny Boże, ukazali mi się przed oczami. Kot ku..a popłynął wprost w odmęty prawego dopływu królowej polskich rzek. Lecę ku..a na dół do piwnicy - choć może powinienem od razu do schroniska - zanim wróci moja żona - nie ma wafla, znajdę jakiegoś małego czarnego skur..wiela z białą krawatką, nie było jej kilka dni może się nie połapie. Ale ch..j - najpierw do piwnicy - zbiegam po schodach, słucham coś drapie w rurze, pion kawałek płaskiej rury, miauczy - jest ku..wa, żyje i nie poleciał do sieci miejskiej. Nawet jak teraz zdechnie- to ch..j przynajmniej będę miał jego truchło i powiem, że kojfnął z przyczyn naturalnych albo tylko lekko nienaturalnych, bo przecież mi baba nie uwierzy za chu..a trefla, że kot sam wpadł do kibla. Ale na razie drapie i żyje. Znalazłem taki wziernik gdzie można zaglądnąć do tej rury i wołam. Kici kici. Ni chu..a, nie przyjdzie, wołam, wołam, a ten ku...wa głąb zamiast przyjść do mnie to ku..wa chce iść tam skąd przyszedł czyli do góry w pion. Ja go wołam a on do góry drapie. I udrapie, udrapie kilkanaście centymetrów i zjazd w dół. No poj..ebało i mnie, że tu stoję i jego (kota) Tak przez półgodziny. Prosiłem, wołałem, błagałem, groziłem, wabiłem żarciem - i ni chu..a – uparł się i nic tylko rurą do góry z powrotem do kibla. Za daleko, żeby włożyć rękę, grabie czy cokolwiek. Jedyna metoda- fight fire with fire-ogień zwalczaj ogniem. Zatkałem tą rurę przy wzierniku deszczułkami którymi używam na podpałkę do kominka, żeby kot nie popłynął już nigdzie dalej i zbuta na górę do kibla - geberit i woda w dół - bombs gone. I bieg do piwnicy. Po drodze słyszę jak się przewala po rurach- podziałało. Wbiegam do piwnicy i ku..wa koniec świata. Nie ma moich deszczułek - no może z jedna, cała prowizoryczna tama poszła w ch..j i kota też nie słychać już. Ja [a niech to prosiaczek]ę. Ku..wa gdzie ta rura teraz idzie - coś mi świtnęło, że kanalizacja w ulicy, dom od ulicy ze 30 metrów- może nie wszystko stracone I gdzieś się zwierzak zatrzymał po drodze. Biegnę na ulicę, jest studzienka - mam nadzieję, że to od mojego domu. Ni cholery jej nie podniosę. Ciężka jak szlag i nie ma za co chwycić. Powrót do domu i pogrzebacz od kominka, tym może uda się to podważyć. Nic hol..ery- najpierw ugiąłem, potem złamałem żelastwo. Myśl auto stoi na ulicy - mam pas do holowania, może uda się to szarpnąć. Hak, pas, wsteczny- poszło aż zakurzyło. Po jaką cho..lerę takie te wieka robią ciężkie. Smród jak cho..lera ale złażę tam- ciemno jak w du..pie, rura jest, wygląda, że idzie od mojego domu. Latarka. Ku..wa mam w aucie, chu..owa ale może starczy. Włażę po raz drugi- smród mnie już nie zabije - przywykłem pochwili. Zaglądam i jest oczyska mu się tylko świecą. I znów ta sama bajka. Kici, kici, kici, a ten mały skurczybyk spier..dziela w drugą stronę. No JA pie..lę. Szlag mnie trafi. Długo tu nie wysiedzę, jest zimno, śmierdzi a na dodatek ktoś mi zwali tą pokrywę na łeb i moje problemy się skończą jak nic. Nie chcesz po dobroci, to będzie po złości. Do domu, po brezent. Wyłożyłem dno studzienki tak by mi nie wpadł głębiej. Zużyłem wszystkie, taśmy samoprzylepne, plastry żeby nie wpadł do głównej nitki kanalizacyjnej. Zaglądam co chwilę do rury ale słyszę tylko miauczenie i nic nie widzę. Poszedł gdzieś wpi..zdu. Jeszcze tylko trójkąt, żeby nikt się w tą otwartą studzienkę nie wpier..dolił bo na ulicy ciemno. Sąsiad ku..wa - ciekawski, widziałem żłoba jak patrzył przez okno, jak próbowałem pogrzebaczem podnieść wieko. Nie przyszedł pomóc a teraz ch..j złamany stoi i się dopytuje. Co mam mu ku..wa powiedzieć? Że przepycham kotem kanalizację? Idźżesz w ch..j pacanie. Powiedziałem mu w końcu, żeby poszedł do domu i pozatykał sobie też wszystkie otwory bo na początku osiedla była awaria i wszystkie ścieki się wracają i wybijają w domach - a ten baran się przestraszył, poleciał i przed swoim domem siłuje się z pokrywą. Niech ma za swoje. Wracając do kota- bo menda tam siedzi i nie chce wyjść. Mam wszystko gotowe- więc do domu, jedna wanna, druga wanna, koreczek I napuszczam wodę. Papierosik i czekam pod studzienką bo nuż mu się zmieni i wyjdzie dobrowolnie. Ku..wa drugi sąsiad przyszedł - po pięciu minutach następny odmyka wieko, teoria samospełniającej się przepowiedni działa - ku..wa ludzie to są barany. Idę do domu, obie wanny pełne, ognia - spuszczam wodę z wanien I dokładam dwa spusty z dwóch spłuczek z domu. Nie ma chu...a to go musi wygonić albo utopić. Lecę na ulicę, woda wali na brezent aż huczy a tego skur..wiela dalej nie wylało z kąpielą. Ku..wa mać - urwało się wszystko w pi..zdu i popłynęło, bo ileż to utrzyma tej wody. Brezent, taśmy, plastry, sznurki - w ch...j - jak się to gdzieś przytka to będę miał przeje..bane. Znowu do domu po drugi pogrzebacz bo trzeba zamknąć ten [a niech to prosiaczek] dekiel. Wchodzę - a ten [a niech to prosiaczek] kot tarza się w sypialni po łóżku. No ja [a niech to prosiaczek]ę! Jak on ku...wa wyszedł - którędy? Ano ku..wa wziernikiem w piwnicy - zostawiłem otwarty. Ja ku..wa stoję i marznę a ten gnój tarza się w mojej pościeli. Zaj..ebie. Przerobię na pasztet. I jeszcze z radości włazi na mnie. Ku…wa mać. Przynajmniej kuleje. Straty- zaje..bane łazienki, w obu przelała się woda z wanien, [a niech to prosiaczek] piwnica - bo zostawiłem otwarty wziernik i duża część wody poleciała na piwnicę. Pościel w sypialni do wyje..bania, brezent z reklamą firmy - poszedł w ch..j, latarka - w ch..j, pogrzebacz w ch..j. Afera na ulicy jak ch.j." (IMG:style_emoticons/default/jester.gif) (IMG:style_emoticons/default/jester.gif) (IMG:style_emoticons/default/jester.gif) |
|
|
|
![]() |
Feb 7 2010, 11:42 AM
Post
#2
|
|
|
|
hahahaha dobre, a czyta sie jak biblie .. Długie ale sie opłaca (IMG:style_emoticons/default/biggrin.gif)
|
|
|
|
Feb 7 2010, 11:57 AM
Post
#3
|
|
|
|
Niesamowita historia (IMG:style_emoticons/default/biggrin.gif)
|
|
|
|
Feb 7 2010, 12:19 PM
Post
#4
|
|
|
|
dobra historia (IMG:style_emoticons/default/smile.gif) spotkałem się kiedyś z tym na JM (IMG:style_emoticons/default/smile.gif) po raz kolejny uśmiałem się do łez...
|
|
|
|
Feb 7 2010, 12:37 PM
Post
#5
|
|
|
|
Ja [niech to prosiaczek xD] genialna historia (IMG:style_emoticons/default/biggrin.gif)
|
|
|
|
Feb 7 2010, 13:12 PM
Post
#6
|
|
|
|
Mialam kilka kotów i jeszcze z zadnym takich problemów (IMG:style_emoticons/default/biggrin.gif) . Genialny tekst i nieprawdopodobne zdarzenie.
Widocznie jeszcze wszystko przede mna (IMG:style_emoticons/default/sarcastic.gif) |
|
|
|
Feb 7 2010, 16:21 PM
Post
#7
|
|
|
|
Dużo czytania, ale warto było. (IMG:style_emoticons/default/laugh.gif)
|
|
|
|
May 23 2010, 21:31 PM
Post
#8
|
|
|
|
Bardzo ciekawy tekst. Klasyk.
|
|
|
|
May 24 2010, 08:08 AM
Post
#9
|
|
|
|
Świetna historia. Polecam przeczytać ( mimo dużej ilości tekstu (IMG:style_emoticons/default/wink.gif) )
(IMG:style_emoticons/default/smile.gif) |
|
|
|
Jul 11 2010, 15:48 PM
Post
#10
|
|
|
|
Sprobujcie przeczytac to komus nie smiejac sie przy tym;p ...no nie da sie:)
|
|
|
|
Jul 11 2010, 19:01 PM
Post
#11
|
|
|
|
Hahahahaha tekst genialny. "Biedny" koteczek (IMG:style_emoticons/default/wink.gif)
|
|
|
|
Jul 12 2010, 08:08 AM
Post
#12
|
|
|
|
Dużo czytania i sporo śmiania hehe ,ale warto (IMG:style_emoticons/default/biggrin.gif)
|
|
|
|
Jul 12 2010, 10:01 AM
Post
#13
|
|
|
|
Mam kotkę i też wiwija numery ale nie takie jak w historyjce powyżej (IMG:style_emoticons/default/cool.gif) .
|
|
|
|
Jul 12 2010, 10:10 AM
Post
#14
|
|
|
|
hehehe dobry, ale z tym kur chu to momentami przesadzil.
|
|
|
|
Jul 12 2010, 16:36 PM
Post
#15
|
|
|
|
kurcze szukalem tego a nie moglem znalesc (IMG:style_emoticons/default/biggrin.gif) dzieki ... ogolnie stare ale jare (IMG:style_emoticons/default/tongue.gif)
P.S. mam dwa koty (IMG:style_emoticons/default/wink.gif) |
|
|
|
![]() ![]() |
|
Wersja Lo-Fi | Aktualny czas: 1st August 2010 - 00:41 AM |

FAQ

Szukaj

Użytkownicy

Dzisiejsze tematy

Top 20 posterów dziś

Top 20 posterów w ogóle

Lista online (wszyscy)

Lista online (userzy TI)

Newsy TI-Portal

Regulamin

Moi znajomi

IRC TI

Załoga

RSS

Zaproszenia

Kontakt z załogą

EmailBox