Mecz reprezentacji Polski ze Słowacji okazał się absolutną klapą organizacyjną. Na pogodę PZPN nie miał wpływu, ale niemal wszystko, co od związku zależało zostało przygotowane fatalnie. I gdzie ta polska gościnność?
Stanem przygotowań do meczu jest zaszokowany Przemysław Rudzki. Publicysta "Faktu" po tym co zastał na Stadionie Śląskim nie pozostawił na PZPN-ie suchej nitki. Chodzi organizację biura prasowego.
"Żal mi było, kiedy patrzyłem na zmarzniętych sąsiadów z południa, gdy najpierw, na przedmeczowej konferencji prasowej, nikt nie przetłumaczył im co mówi Stefan Majewski" - czytamy w komentarzu Rudzkiego na łamach "Faktu".
To jednak nie był koniec niespodzianek organizacyjnych, jakie PZPN przygotował dla naszych południowych sąsiadów.
"Przyjechali zziębnięci, zmęczeni, głodni, a tu figa z makiem. Stół pusty. Trochę herbaty i kawy, ale kubków szybko zabrakło. Ludzie z PZPN,, pasący się ciepłym jadłem w VIP-owskich lożach, nie przejmą się tym, że ci dziennikarze pojadą do swojego kraju i odpowiedzą, jak wspaniale ugoszczono ich w Polsce" - pisze Rudzki, który słusznie zwraca uwagę na inny fakt.
Taki brak profesjonalizmu jest we współczesnym futbolu rzadkością. Co stanie się jeśli w ten sposób PZPN ugości w trakcie Euro 2012 Niemców, Francuzów czy Anglików? "Oni tak potraktowani narobią rabanu na całą Europę" - czytamy w komentarzu.
Fakt/WP.PL